To nie pierwszy raz kiedy opisuję tutaj podróż do Andaluzji, jednak tym razem mój wyjazd miał zupełnie inny charakter i mogłam prawdziwie doświadczyć tego jakie jest południe Hiszpanii. Nie tylko pod względem kuchni i kultury, ale również ludzi i umiejętności parkowania na jednych z najmniejszych miejsc parkingowych w moim życiu.
W tym roku wraz z moją przyjaciółką zdecydowałyśmy się zrobić tygodniową objazdówkę po Andaluzji samochodem. Cały wyjazd trwał 6 dni i 5 nocy. Poleciałyśmy klasycznie linią Ryanair. Tym razem nie leciałam z Krakowa, tylko z Wrocławia ze względu na lepsze godziny lotów. Kolejną zmianą było to, że codziennie spałyśmy w innym miejscu, a pomiędzy miastami przemieszczałyśmy się wynajętym samochodem.
Jak przygotować się do podróży po Andaluzji?
Cała nasza trasa została zaplanowana dużo wcześniej, nie rezerwowałyśmy spontanicznie noclegów, wejść do zabytków ani samochodu. Dlaczego w tej podróży nie było spontaniczności? Z kilka powodów. Z mojego doświadczenia podróżowania po Andaluzji wiem, że jeśli chcesz na spontanie zobaczyć niektóre miejsca to zwyczajnie nie będzie to możliwe. Nie tylko ze względu na zaporowe ceny, ale również na stanie w ogromnych kolejkach. Niektóre atrakcje turystyczne mają dzienne ograniczenia ilości turystów.
Jeśli w okolicy listopada wiem, że będę podróżować w kolejnym roku i mam mniej więcej określone daty, korzystam z promocji na Black Friday. Kolejny raz przekonałam się, że w związku z promocjami z tej okazji można wyhaczyć całkiem niezłe zniżki. W tym roku postawiłam na zainteresowanie się wynajmem samochodu z możliwością skorzystania z lepszej ceny. Udało się!
Wynajem samochodu
W ubiegłym roku jak jak przyjechałam na parę dni do Andaluzji i tym razem skorzystałam z usług firmy Centuaro, która oferuje wynajem samochodu w bardzo dobrej cenie względem jakości. Ich siedziba znajduje się w Maladze i można wypożyczyć samochód z lotniska (co też zrobiłam) lub z centrum miasta. Wypożyczyłam samochód kategorii B w ich zestawieniu – czyli coś w rodzaju Forda Fiesty, Pegueota lub KIA. Tym razem otrzymałam KIA RIO z napędem hybrydowym o przebiegu 49 tys. kilometrów. Za 6 dni wynajmu zapłaciłam 196,55€ (+134€ kaucji paliwowej). W cenie miałam pełne ubezpieczenie od szkód, brak limitu kilometrów, 24h assistance oraz dodatkowego kierowcę. Co nie zawsze jest dostępne w pakiecie. Podczas wynajmu w Niemczech w firmie SIXT za dodatkowego kierowcę trzeba było dopłacić ok 20€/dzień.

Zasady wynajmu są bardzo jasne, obsługa biura wynajmu mówi dobrze po angielsku. Co jest niezmiernie ważne w przypadku, gdy nie posługujecie się bardzo biegle hiszpańskim. Dodatkowo, gdy wynajmujecie z siedziby znajdującej się pod lotniskiem na wybrzeżu Andaluzji Malaga – Costa del Sol Airport, możecie zaznaczyć nr lotu, którym przylatujecie. Zostaniecie wówczas odebrani busikiem i przewiezieni na parking. Uważam, że jest to super usługa i bardzo wygodna, szczególnie jak ma się duży bagaż.
Kaucja paliwowa i odebranie samochodu
W przypadku wynajmu w Centuaro w tym pakiecie, który ja posiadałam jedyną dodatkową opłatą, którą musiałam ponieść była kaucja paliwowa. W lutym 2025 wyniosła ona 134€ i została ona mi zwrócona 2 dni po zakończeniu wynajmu. Kaucja ta jest zabezpieczeniem, gdybyście nie zdążyli zatankować przed oddaniem samochodu, a wybraliście pakiet lleno-lleno czyli dostajesz samochód z pełnym bakiem i oddajesz z pełnym.
Dodatkowo, możecie wprowadzić wszystkie dane z dokumentu tożsamości (paszport) i prawa jazdy oraz opłacić kaucję paliwową poprzez ich stronę internetową przez rozpoczęciem wynajmu i nie musicie dopełniać tych formalności po przyjeździe do Andaluzji. Odbieracie tylko kluczyki, dostajecie kopie umowy, ulotkę z adresem wypożyczali, która może być pomocna podczas oddania pojazdu i w drogę!
Jak wyglądała nasza trasa po Andaluzji?

Dzień 1: Aeropuerto de Málaga → Ronda → Sevilla (228km)
Po przylocie do Andaluzji wyruszyłyśmy w stronę Rondy. Małej miejscowości, która słynie ze swojego przepięknego kamiennego mostu Puente Nuevo łączącego dwie części miasta.
Most powstał w XVIII wieku nad doliną rzeki Guadelevín. W najwyższym punkcie sięga 98 metrów oraz jest szeroka na 70 metrów. Łączy on dwie części miasta i możemy go podziwiać z dwóch różnych miejsc.

Pierwsze z nich to punkt widokowy Mirador de Cuenca, który znajduje się w małym parku Jardines de Cuenca. Zdjęcie, które widzicie obok zrobiłam właśnie stamtąd. Dostęp do tego punktu widokowego jest bardzo prosty, gdyż wystarczy przejść spacerem 4 minuty wśród domków i wąskich uliczek. Jest on dostępny dla osób o ograniczonych możliwościach przemieszczania się oraz z wózkiem dziecięcym
Natomiast drugie z nich to Mirador Puente Nuevo de Ronda. Punkt ten mieści się z drugiej strony mostu względem pierwszego i schodzimy nieco w dół doliny rzeki. Należy przejść na drugą stronę mostu i kierować się wzdłuż brzegu doliny po szutrowej ścieżce. Tu przyda się zdecydowanie obuwie o twardszej podeszwie. Może być problematyczne zejście do tego miejsca dla osób starszych, z ograniczonymi możliwościami ruchu lub z wózkiem dziecięcym.
To zdjęcie z ładniejszą pogodą zrobiłam podczas mojej podróży w 2022 roku w czerwcu. Niemniej jednak pokazuje ono widok na Puente Nuevo właśnie z tego drugiego punktu widokowego.
Pueblos blancos w Andaluzji
Ronda jest jednym z białych miasteczek, które są charakterystyczne dla Andaluzji. Większość z nich występuje pomiędzy Malagą i Kadyksem. Większość budynków w tych miasteczkach ma białe fasady oraz niską zabudowę. Często znajdują się na wzgórzach. Wąskie uliczki tworzą niesamowity przytulny klimat, w których mamy wrażenie, że czas się zatrzymał.

Dzień 2: Sevilla → Córdoba (141km)
Pierwszy nocleg jaki miałyśmy zaplanowany, był w Sevilli w hotelu Patio de las Cruces. Cena za pokój dwu osobowy z dwoma oddzielnymi łóżkami i prywatną łazienką to 215 zł za noc. Hotel znajduje się w centrum miasta, 10-15 minut na nogach od najważniejszych atrakcji miasta czyli La Giralda, Real Alcazar de Sevilla i Plaza de España.








zdjęcia u góry 2025, zdjęcia poniżej kwiecień 2023
W stolicy Andaluzji miałyśmy wykupiony wstęp do Real Alcazar de Sevilla wraz ze zwiedzaniem Cuarto Real Alto czyli kwater królewskich, których Król Hiszpanii używa do dzisiaj. Bilet od osoby kosztował nas 21€. Wstęp do pokojów królewskich jest na konkretną godzinę i powinno się być tam 15 minut wcześniej, żeby punktualnie wejść wraz ze swoją grupą. Niemniej jednak, jeśli się spóźnicie (tak jak my 😅) to nie martwcie się, możecie dołączyć do zwiedzania z kolejną grupą, ale trzeba będzie zaczekać ok 30 minut. Tyle też trwa zwiedzanie tej części zabytku.
Z telefonem nie wejdziesz
Jeśli planujesz zwiedzać Cuarto Real Alto musisz liczyć się z tym, że zdjeć tam nie zrobisz. Generalnie z niczym nie wejdziesz do tej części pałacu oprócz audio guide. Wszystkie rzeczy takie jak: torebki, kurtki, telefony, klucze itp. musisz zostawić w zamykanej na klucz szafce za kaucję 1€. Niczego nie będziesz w stanie ukryć dlatego, że trzeba przejść przez bramkę wykrywającą niedozwolone przedmioty, a w trakcie zwiedzania towarzyszą Ci dwaj ochroniarze.
Całą resztę pałacu możesz zwiedzać w nieograniczonej ilości czasu, delektując się poszczególnymi częściami. W skład pałacu wchodzi kilka budynków oraz ogromne ogrody. Na terenie kompleksu znajduje się restauracja, sklepik z pamiątkami i toalety.




Każdego dnia po zwiedzaniu w godzinach popołudniowych zmierzałyśmy do kolejnego miasta. Na kolejny dzień miałyśmy zaplanowane zwiedzanie jednego z najbardziej charakterystycznych miast Hiszpanii – Cordoby. Połączenie kultury muzułmańskiej, żydowskiej i chrześcijańskiej w centrum Andaluzji.
Dzień 3: Córdoba → Granada (173km)
Przyjechałyśmy do Cordoby w godzinach idealnych, żeby udać się na upragnioną kolację składającą się z tapas. O tym co warto spróbować w Andaluzji dowiecie się w kolejnym wpisie. Natomiast w Cordobie spotkałyśmy bardzo sympatyczne małżeństwo z Belgii, Christinę i Martina, które świeżo po przejściu na emeryturę pojechało w podróż do Hiszpanii. Zjedliśmy wspólnie kolację dyskutując o polityce, współczesnej sytuacji w Europie oraz podróżach. Oboje świetnie mówili po angielsku, a Martin był nie raz w Polsce i nawet w Katowicach w podróżach biznesowych.
W Cordobie zatrzymałyśmy się w hostelu Pensión Internacional, w którym za nocleg zapłaciłyśmy 135 zł za noc w pokoju dwuosobowym z podwójnym łóżkiem. Wprawdzie był to pokój chyba o najniższym standardzie ze wszystkich, które miałyśmy podczas całej podróży, to łóżko było wspaniałe! Miałyśmy kilka trudności z zakwaterowaniem, ponieważ recepcja pracowała do 15:00. Musiałam zadzwonić i umówić się na inny sposób zakwaterowania, ale wystarczyła krótka rozmowa i dostałyśmy wskazówki jak podczas kwaterowania się w AirBnB.
Najpiękniejszy zabytek w Andaluzji
Rano poszłyśmy zjeść typowe andaluzyjskie śniadanie. Składa się ono z grzanki z bagietki lub dużej bułki, miąższu z pomidora, niewyobrażalnej ilości oliwy z oliwek i odrobiny soli. Do tego zestawu nieodłączny element w postaci soku pomarańczowego i kawy typu cortado. Mogłabym jeść to codziennie.
Następnie prostu udałyśmy się do centrum starego miasta, żeby zwiedzić najpiękniejszy (moim subiektywnym zdaniem) zabytek środkowej Andaluzji. Niemożliwą do porównania z niczym innym Meczetokatedrę – La Mezquita-Catedral. Wstęp jest na konkretną godzinę, ale nie jest to tak surowo traktowane, pod warunkiem, że zabytek nie jest przepełniony. Bilet z audioguidem, który możesz odtworzyć na własnym telefonie pobierając nagrania z linku, który po otwarciu jest aktywny 24h, kosztuje 16€. Natomiast bez guide 13€.
Jest możliwe kupienie biletów w kioskach lub w kasie przed zabytkiem. Jednakże, trzeba czekać w bardzo długiej kolejce, a gdy już nadejdzie wasza kolej może się okazać, że nie ma więcej dostępnych na ten dzień. Dlatego polecam kupić bilet poprzez oficjalną stronę na tydzień lub dwa przez zwiedzaniem.






Dlaczego uważam ten zabytek za najpiękniejszy?
Jesteście w stanie sobie wyobrazić, że dwie religie takie jak chrześcijański i islam są w stanie bezpośrednio ze sobą istnieć? Ciężkie zadanie, w szczególności gdy posiadamy wiedzę na temat licznych konfliktów. A jednak! Katedra chrześcijańska i meczet mogą istnieć razem i nie niszczyć siebie na wzajem. Tak właśnie było na przestrzeni wieków, gdy meczet został wybudowany na bazie wizygockiego kościoła. Następnie od VIII do X wieku meczet został powiększany, aż w XII wieku przemianowano go na świątynię chrześcijańską. Na poniższej grafice widać jak został powiększany oraz jak wygląda jego budowa obecnie.

Jednak nie myślcie, że w Cordobie jedyną atrakcją jest właśnie La Mezquita. Nic bardziej mylnego! Oprócz tego obowiązkowym punktem programu jest odwiedzenie pomnika Maimonidesa.
Kim jest Maimonides?
To urodzony w Cordobie żydowski filozof, matematyk, lekarz i astronom. Uznaje się go za jednego z najważniejszych badaczy Tory. Większość Żydów była zaznajomiona z pismami Maimonidesa na temat prawa i etyki. Ponadto, stał się przywódcą społeczności żydowskiej w Egipcie podczas rządów sułtana Saladyna, a pośmiertnie został uznany za jednego z najważniejszych filozofów rabinicznych w historii Żydów, a jego obszerne dzieła są kamieniem węgielnym każdej szkoły talmudycznej.

Oprócz pojawiania się w żydowskich dziełach historycznych, Majmonides pojawia się również w islamskich tekstach naukowych i jest w dużej mierze wymieniany w licznych badaniach i studiach. Stał się punktem odniesienia dla muzułmańskich filozofów i naukowców.
Dlaczego na zdjęciu dotykam jego książki? Otóż wiąże się z nim pewna legenda. Jak zapewne widzicie pomnik ma wypolerowane 3 elementy. Buty, książkę i brodę. Według podań, aby powrócić do Cordoby trzeba pogłaskać jego buty, natomiast, żeby posiąść mądrość tego żydowskiego badacza trzeba dotknąć książki i brody. Zwykle uważam coś takiego za przesądy, natomiast od 3 lat jestem co roku w Cordobie i co roku głaszczę jego obuwie, aby jeszcze tu wrócić. Przypadek?
Powrót do przeszłości
Tak jak wspomniałam na początku, Cordoba jest jednym z miast Andaluzji, w której łączą się aż trzy kultury. Tutaj możemy się cofnąć w czasie i zobaczyć jak żyli zamożni mieszkańcy w XII wieku.
Jest to możliwe, gdy pójdziecie do Casa Andalusí przenosząc się do czasu kalifatu w Cordobie wchodząc do wnętrz, które pokazują czym zajmowali się ówcześni ludzie. Poznacie również charakter domów tamtej epoki, w jaki sposób zostały zbudowane. W tak dopracowany i inteligentny sposób, żeby uchronić się od letnich upałów. W środku znajdziecie pełno roślinności, urocze patio, pracowanie wytwarzania papieru oraz biblioteczkę.



Dzień 4: Granada
Kolejnym miastem na naszej trasie po Andaluzji była Granada. Jedno z moich ulubionych miast hiszpańskich ogólnie. Wydaje mi się, że jest na równi z Malagą. Miast to leży u stóp masywu Sierra Nevada, w którego pasmie leży najwyższy szczyt kontynentalnej Hiszpanii i półwyspu Iberyjskiego – Mulhacén. (Najwyższy szczyt Hiszpanii to wulkan Teide na Teneryfie.)
Granada jest miastem niezwykłym. Nie tylko dlatego, że jego historia jest związana z obecnością ludności arabskiej na półwyspie iberyjskim, oraz znajdującego się tutaj ostatniego bastionu kalifatu – Alhambry. Lecz również przez różnorodność miejsc jakie można tutaj zobaczyć. Nie wszystkie miejsca, które opisze Wam w tym miejscu odwiedziłam podczas tej podróży do Granady. Odwiedziłam je poprzednim razem, rok temu w kwietniu i trzy lata temu zimą. Chcę, żebyście mieli szerszy opis tego co można zobaczyć i zwiedzić, a sami zdecydujecie co jest dla Was najbardziej atrakcyjne.
Nie zgubcie się!
Granada ma wiele dzielnic i każda z nich charakteryzuje się innym stylem architektonicznym oraz celem zwiedzania. Jeśli chcecie się powłóczyć po wąskich uliczkach i doświadczyć miasta, takim jakie było za czasu panowania arabskiego koniecznie wybierzcie się do dzielnicy Albaicín (Albayzín).
W tym miejscu nie tylko możecie podziwiać rozwiązania architektoniczne pod względem obronności, ale również korzystne dla życia codziennego mieszkańców tej dzielnicy. Cała dzielnica to istny labirynt wąskich uliczek z nieskończonym rzędem białych domków. Niektórych w lepszym, inne w gorszym stanie. Wśród uliczek możemy dotrzeć do posiadłości bogatszych mieszkańców dzielnicy zwane Carmenes. Rozpoznacie je po dużym wejściu i wystającym poza mur ogrodu cyprysem. Nieodzownym elementem, który nie tylko miał charakter ozdobny, ale również religijny. Wierzono, że kształt i wysokość cyprysu pomaga duszy zmarłego pójść prosto do nieba. Z tego względu na wielu cmentarzach również znajdziecie tę roślinę.





Wycieczkę po Albaicín najlepiej zakończyć na najsłynniejszym punkcie widokowym w Granadzie Mirador de San Nicolás. Rozciąga się tam widok nie tylko na dużą część Granady, ale również nie zrobicie nigdzie lepszego zdjęcia Alhambrze w całej jej okazałości, jak właśnie z tego miejsca. Oczywiście jest to miejsce mocno oblegane przez turystów, więc, żeby zrobić tam jakąś sesję zdjęciowa to naprawdę trzeba mieć szczęście. Czasem zdarza się, że „klimatu” dodają muzycy flamenco lub inni lokalni grajkowie. W rytm hiszpańskiej gitary można zdecydowanie nie chcieć przestać patrzeć na tern widok

Niech żyje flamenco!
Kolejną wartą zobaczenia dzielnicą Granady jest Sacromonte. Jest to wzgórze, na którego zboczu znajdują się jaskinie, do tej pory używane jako mieszkania, restauracje i hotele. W najwyższy punkcie możecie zwiedzić Skansen, gdzie idealnie widać początki andaluzyjskiego folkloru. Wstęp do skansenu kosztuje 5€ i nie ma potrzeby wcześniejszej rezerwacji. Niemniej jednak nie polecam wjeżdżać tam samochodem, tylko skorzystać z lokalnego autobusu, który dowiezie Was do centrum dzielnicy. Resztę pokonać pieszo, podziwiając utrzymany użytkowy charakter jaskiń.
Miejsce to było wielokrotnie opisywane przez najważniejszych hiszpańskich pisarzy, m.in. Federico Garcia Lorcę. Ponadto było inspiracją do dzieł sztuki takich jak obraz „Gitanos de Sacromonte”. W tym momencie pojawia nam się ważne pojęcie – gitanos – czyli po hiszpańsku cyganię. To właśnie dla tej grupy etnicznej to miejsce przez wiele lat było domem i przytułkiem, gdzie znaleźli swoją bezpieczną przystań. Aż do momentu wojny domowej w latach 30 XX wieku, gdy wielu z nich zamordowano lub wysłano do obozów jenieckich.
Niemniej jednak to właśnie kultura cygańska dała początek tak emblematycznego symbolowi, nie tylko Andaluzji, ale całej Hiszpanii – flamenco.




Gdzie wybrać się na flamenco?
W wielu andaluzyjskich miastach co druga tawerna oferuje pokazy flamenco w jakiś dzień tygodnia. Ja natomiast polecam wam wybrać się do La Alborea Tablao Flamenco. Jest to dedykowany lokal, w którym codziennie odbywają się dwa pokazy flamenco o 19:00 i o 20:45. Miejsce jest bardzo kameralne co pomaga w jeszcze lepszym odbiorze występu. Kilka rzędów składanych krzeseł sprawia, że możemy przeżywać emocje razem z artystami. Dla mnie jest to wręcz przeżycie duchowe. Obserwowanie ruchów tancerki i tancerza, wsłuchiwanie się w charakterystyczny zawodzący śpiew, a to wszystko w akompaniamencie dzięków gitary.
Warto zarezerwować wcześniej bilety wstępu, żeby nie czekać w kolejce i żeby w ogóle dostać się na występ. W szczególności, gdy jesteśmy w Granadzie tylko jeden dzień, a w środku nie ma wielu miejsc. Koszt biletów od osoby to 20€, można też nabyć wersję z kieliszkiem wina/ sangria (+3,50€) lub szklanką piwa (+2,50€) albo innym napojem bezalkoholowym (+2,00€).




Najważniejsze miejsce Granady
Opisanie tego miejsca zostawiłam na koniec, ale nie zwiedzenie tego miejsca to jak nie bycie w Granadzie. Alhambra – ostatni bastion arabski w Hiszpanii za czasów rekonkwisty. Zespół pałacowo-warowny składający się z Alcazaby, Pałacu Nasrydów, Generalife, ogromnych ogrodów oraz Pałacu Carlosa V. Nazwa tego miejsca nie jest przypadkowa. Pełna nazwa w języku arabskim al-Qal’a al-hamra oznacza czerwony pałac, gdyż kamień z jakiego jest zrobiona twierdza o zachodzie słońca zmienia swój kolor na ceglano czerwony.
Każda z części twierdzy pochodzi z innego okresu historycznego co jest widoczne w architekturze oraz stylu budownictwa. Jest to najważniejszy zabytek nie tylko Granady, ale również całej Andaluzji. Przepięknie zachowane arabskie zdobienia w stylu mudejar (bez przedstawienia człowieka, gdyż nie był on godzien być uwieczniony w jakiejkolwiek sztuce), wspaniałe dziedzictwo kultury arabskiej oraz dowód na to jak była ona ceniona. Pomimo odbicie miasta i twierdzy przez Hiszpanów pałac Nasrydów nie został zniszczony tylko po dziś dzień możemy go zwiedzać. Pozwalana nam to zrozumieć, że niektóre rzeczy na świecie nie tylko muszą być użyteczne, ale również piękne!









Koniecznie zarezerwuj bilety wcześniej! Dużo wcześniej!
Alhambra została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1984 roku. Co roku odwiedza ją ogromne ilości ludzi, jednak wejście do kompleksu pałacowo-warownego jest limitowane. Jeśli chcecie zwiedzić Alhambrę to musicie zarezerwować wstęp na conajmniej miesiąc lub dwa wcześniej. Nie jest możliwe wejście tam tak z ulicy licząc na to, że uda się Wam kupić bilet.
Są dwa typy biletów. Ogólny za 19,09€ obejmujący wejście do twierdzy i do Pałacu Nasrydów w dzień. Bilet ten pozwala Wam swobodnie zwiedzać wszystkie części twierdzy. Ważna informacja: wejście do Pałacu Nasrydów odbywa się na konkretną godzinę i trzeba się stawić 15 min przed godziną na bilecie, ze względu na to, że zostaniecie nie tylko skontrolowani pod względem posiadania biletu, ale również trzeba pokazać wnętrze torby czy plecaka.
Jeśli chodzi o poruszanie się po pozostałych częściach nie jest ono ograniczone czasowo, możecie przyjść do Alhambry równo z godziną otwarcia. Na terenie całego kompleksu jest kilka punktów kontroli biletu oraz dowodu tożsamości – tego samego, który wpisaliście podczas zakupu wejściówek. Jednak gdy chcecie poczuć magię tego miejsca można również wykupić zwiedzanie nocą, ale wtedy musicie kupić osobny bilet na każdą część pałacu. Wszystkie informacje znajdziecie na oficjalnej stronie Alhambry.



Do Alhambry najlepiej iść od strony Puente de Aljibillo i spacerem przejść się do wejścia do zabytku. Czeka nas spacer około 20-30 minut wspinając się na wzgórze gdzie znajduje się twierdza. Wskazówki znajdziecie tutaj.
Dzień 5: Granada → Jaén (92km)→ Málaga (208km)
Postanowiłyśmy nie zostawiać więcej w Granadzie, ale pojechać do Jaén. Miejscowości według niektórych najnudniejszej z całej Andaluzji. Niemniej jednak dla mnie ma ona charakter sentymentalny, dlatego, że mieszkają tam moi cudowni znajomi. Moim zdaniem jeden z dni można spokojnie poświęcić na przyjechanie do Jaén. Miasta całkowicie otoczonego przez océano de olivos – czyli oceanu drzewek oliwnych. Cały region żyje z przetwórstwa oliwek na najwyższej jakości oliwę z oliwek, oliwki w słoikach szczególnie te z anchois i produkty kosmetyczne z oliwek.
Są trzy warte zobaczenia miejsca w Jaén. Katedra z pod ręki architekta Andrésa de Vandelvira jest symbolem miasta i znacznie wyższym budynkiem niż wszystkie ją otaczające. Jednolita w swoim stylu architektonicznym jest ukrytą perłą pośród drzew oliwnych.





Wstęp do katedry jest płatny i kosztuje 8€. Dostępny jest też audioguide, choć akurat w tym miejscu lektor zasypuje nas milionem dat i faktów historycznych co może być męczące. Polecam wam przejść się do tego miejsca kontemplować jego monumentalny charakter i przeczytać kilka informacji na temat jej historii, ale nie skupiać się aż tak na audioguide.
Skarb katedry
Jest to jedna z niewielu katedr w całej Europie skrywająca w sobie ślad istnienia Chrystusa. W każdy piątek w bocznej kaplicy możecie podziwiać Santo Rostro, czyli chustę, którą Weronika otarła twarz Chrystusa. Obiekt ten jest przedmiotem kultu i dlatego nie jest on przechowywany w głównej katedrze ale w bocznej kaplicy i dostępny jest dla mieszkańców i turystów tylko w piątki. Niemniej jednak symbol ten zobaczycie na wielu budynkach, pamiątkach i nawet na fladze miasta.
Oprócz tego, kadrę możecie podziwiać z góry. Gdy pójdziecie od kas całkiem prosto po prawej stronie zobaczycie dużą nawę prowadzącą do trzech miejsc. Do zakrystii, do muzeum sakralnego w podziemiach oraz schody w górę zaprowadzą was na balkony katedralne z których nie tylko możecie przyjrzeć się miastu ale również podziwiać przez okna katedrę z poziomu sufitu.
Najlepiej zachowane Łaźnie Arabskie w Europie
Drugim miejscem wartym odwiedzania w Jaén są Łaźnie Arabskie – Baños Árabes, które oprócz samych łaźni mają w swojej ofercie muzeum życia codziennego ludzi z epoki i muzeum sztuki NAIF. Wstęp jest darmowy, więc możecie skorzystać tylko z jednej atrakcji lub z wszystkich trzech.
Dla mnie najbardziej interesującą częścią są łaźnie arabskie i muzeum sztuki, ale tutaj opiszę Wam krótką historię tych łaźni, którą przekazał mi mój znajomy mieszkający w Jaén. Jest historykiem oraz wspaniałym przykładem lokalnego patrioty, ponieważ wie wszystko o swoim regionie i zawsze przekaże mi jakąś ciekawą informację dotyczącą tego co widzę przed sobą chodząc po mieście.



Łaźnie są zachowane w bardzo dobrej kondycji i przystosowane dla zwiedzających. Ich odkrycie było możliwe dzięki zastosowaniu sprytnego pomysłu filarów, które podtrzymują budynek mieszczący się nad nimi. Podpora umożliwiała prace architektoniczne oraz utworzenie ścieżek dla zwiedzających, za co pomysłodawca otrzymał nagrodę w dziedzinie konserwacji zabytków. Łaźnie nie pełniły swojej funkcji jak za czasów arabskich aż do dzisiaj. Budynek ten zajmowali kupcy, którzy urządzili w nich miejsca przystosowane do garbarstwa i farbowania skór zwierzęcych. Cały budynek pełnił funkcję warsztatu, sklepu oraz miejsca zamieszkania pracowników „zakładu”.
Następnie w tym miejscu mieścił się klasztor mniszek, które do całej konstrukcji dobudowały kaplice i dzięki nim możemy podziwiać eksponaty w muzeum życia codziennego. W samych łaźniach zachowały się oryginalne malowania na ścianach oraz świetliki, doprowadzające światło do środka a nie pozwalające uciekać gorącej parze wodnej.
Centrum arabskiego życia
Struktura łaźni arabskich to cztery pomieszczenia. Strefa zimna gdzie ludzie pozostawiali swoje ubrania, kupowali przekąski i przygotowywali się do przejścia do kolejnej części. W strefie pośredniej było miejsce masażu, natomiast w ostaniej strefie gorącej odbywały się wszystkie spotkania towarzyskie, dyskusje handlowe, aranżowanie małżeństw i centrum plotek. Łaźnie nie służyły wyłącznie higienie, ale były centrum życia ówczesnych ludzi. Jednocześnie w łaźniach nie przebywali mężczyźni i kobiety. Korzystali z nich na zmianę. Ostanim pomieszczeniem było tzw. piekło, gdzie znajdował się system ogrzewania wody dostępnej w łaźniach. Podpalane drewno podgrzewało wodę, która płynęła pod podłogą ogrzewając pomieszczenie, a gorąca parę wodną wdmuchiwano do strefy gorącej.
Zamek Santa Catalina
Ostatnią atrakcją wartą zobaczenia w Jaén jest zamek Santa Catalina, który góruje nad miastem, a z którego możecie zobaczyć panoramę całej okolicy. Na zamek można wyjechać samochodem po drodze pełnej serpentyn, napić się kawy w aranżowanym wnętrzu jednego z wielu Paradores Nacionales. Czyli odrestaurowanych starych twierdz i zamków przerobionych na ekskluzywne hotele o nazwie i kategorii jak wcześniej. Dzięki temu zamki te nie niszczeją, a jeśli nie ograniczają nas fundusze możemy poczuć się bardzo królewsko.
Wstęp na zamek kosztuje 3,50€, ale w środy zimą od 15:00 a latem od 17:00 wstęp jest darmowy. Strefa do zwiedzania raczej przypomina zwiedzanie ruin, natomiast warto, ze względu na obłędny widok z najwyższego punktu zamku.





Zdjęcia zrobione w kwietniu 2024, ponieważ w tym roku zastała nas ulewa nie było sensu wjeżdżać na zamek.
Dzień 6: Málaga – ostatni dzień w Andaluzji
Ostatni dzień naszej objazdówki spędziłyśmy w Maladze, tym razem nie zwiedziałyśmy dużo, dlatego, że delektowałyśmy piękną słoneczną pogodą i możliwością wejścia do morza w lutym! Malaga jest miastem w Andaluzji, które odwiedziłam najwięcej razy. Byłam w nim dwa razy w ramach programu Erasmus+ dla nauczycieli, na konferencji dla nauczycieli języka hiszpańskiego i tym razem zupełnie turystycznie.

Malaga jest miastem pod znakiem Pablo Picasso. Możecie odwiedzić tutaj jego dom rodzinny, a także muzeum sztuki dedykowane tylko jego twórczości.
Oprócz tego znajdziecie tutaj pomnik Pablo Picasso, którego postać siedzi sobie na ławeczce i możemy się do niego dosiąść i zrobić sobie zdjęcie.
Dla fanów corridy i całego „byczego interesu” w Maladze znajduje się ogromna arena La Malagueta, w której do tej pory odbywają się te brutalne przedstawienia. Niemniej jednak możecie ją zwiedzać również turystycznie nie uczestnicząc w corridzie. Wstęp z audioguidem kosztuje 14€, wstęp indywidualny z prywatnym przewodnikiem 25€, a z pokazem jak to jest być torreadorem 190€.
Natomiast pod tą samą nazwą – La Malagueta kryje się przepiękna plaża położona praktycznie w centrum miasta, której fragment widzicie na zdjęciu obok.
Tym razem odpuściłyśmy sobie wejście do niektórych zabytków, ale w Maladze możecie również zwiedzić dwie twierdze. Mniejszą znajdująca się również praktycznie w centrum miasta – Alcazaba i zamek Gibralfaro, którego zwiedzanie wymaga wejścia pod solidną górkę. Wstęp do jednego z dwóch zabytków kosztuje 3,50€, a bilet łączony 5,50€. Ja zwiedziłam wyłącznie mniejszą z dwóch twierdz, ale widoki z góry są niezapomniane i przepięknie widać całe miasto z morzem w tle. Nie polecam jednak zwiedzania go w tej porze, kiedy ja to zrobiłam czyli lipcu, ponieważ temperatury mogą być nieznośne do wytrzymania dla dzieci i dla osób wrażliwych na wysoką temperaturę. Zobaczcie na kilka zdjęć z tej twierdzy z 2022 roku.




Podsumowanie podróży
Tak prezentuje się tydzień w Andaluzji gdy chcecie dużo zobaczyć i macie wypożyczony samochód. Jeśli chodzi o samo jeżdżenie po Hiszpanii uznałam, że to wymaga osobnego posta na blogu, więc już niedługo będziecie mogli o tym poczytać.
Wiem, że na pewno interesują was również koszty takiego wyjazdu. Poniżej znajdziecie tabelkę z kosztami wyjazdu. Warto podkreślić, że zarówno loty jak i hotele rezerwowałyśmy w grudniu 2024, i wszystkie wstępy do atrakcji z wyjątkiem katedry w Jaén kupiłyśmy wcześniej przez Internet. Ceny są podane dla dwóch osób w przypadku wstępów. Natomiast noclegi podana cena jest za cały pokój. Nie wliczyłam tutaj jedzenia, ani dodatkowych wydatków po drodze.
| Co? | Ile? |
|---|---|
| Loty linią Ryanair. Wrocław – Malaga; Malaga – Wrocław (za osobę z walizką 10kg) | 716,10zł |
| Noclegi | 1162 zł |
| Wypożyczenie samochodu na 6 dni | 196,55€ |
| Parkingi (większość podziemnych brane na 24h) | 123,90€ |
| Bilet wstępu Alhambra | 38,18€ |
| Bilet wstępu La Mezquita-catedral (jeden z biletów z audioguidem) | 29,50€ |
| Bilet wstępu Real Alcázar de Sevilla | 42,00€ |
| Bilet wstępu do Casa Andalusi | 8€ |
| Bilety flamenco (wersja z 2x wino) | 47€ |
| Bilet wstępu do Katedry w Jaén | 16€ |
| suma | 2344zł/os |

Dodaj komentarz